Od listopada mam prace. Zaczynamy poważnie rozglądać się za lokalem na nasze wesele/kolacje dla bliskich... Czego chcemy tak naprawdę jeszcze nie wiemy... Obiado-kolacja dla najbliższych wychodzi dużo taniej (ale nie zaprosimy fajnych znajomych), wesele drożej ale można się pobawić i zaprosić więcej osób... Ja chcę tylko żeby moja przyszła żona była szczęśliwa, a wiem, że od zawsze marzyła o prawdziwym weselu, białej sukience itp... Cóż będę robić wszystko żeby jej marzenie urzeczywistnić...
Poszukiwania lokalu rozpoczęte... Choć będzie to bardzo trudne z taką datą (07.07.07)... Wiemy to już po pierwszych telefonach do właścicieli sal i restauracji... Wręcz śmieją się nam w słuchawkę, mówiąc "Panie na taką datę, to trzeba lokal zaklepywać na 2 lata przed ślubem, buahaha"... "Houston mamy problem !!!" - to jedyna myśl kołacząca w głowie po usłyszeniu takiego tesktu... Szukamy dalej...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz