piątek, 15 czerwca 2007

Przymiarka surdutu

Dziś idę zobaczyć swój strój... Tj. surdut... Umówiony byłem na 18:30... Jestem o 18:20... Czekamy na kierowce który ma dowieść mój nowy ubiór... O 19:20 nadal kierowcy brak... W końcu przyjeżdża... Pierwsza przymiarka i szlag mnie trafia... Spodnie są za duże i to o jakieś 10 cm... Kamizelka ma jakoś krzywo przyszyte guziki... Marynarka jakoś dziwnie marszczy się na ramionach... Ale oczywiście pani sprzedająca mówi że jest cudownie... Więc szybko jest uświadomiona, że tak jednak nie jest i że mają to poprawić... Minka pani sprzedającej jest już troszkę skrzywiona, ale z drugiej strony, co mnie to obchodzi... Poprawki mają być po weekendzie... Obaczymy... Aaaa, ale co najlepsze, pani stwierdziła że musimy jej dopłacić 900 zeta (w umowie było 800) więc znowu zostaje sprowadzona do parteru i dopłacamy tyle ile jest w umowie...

Brak komentarzy: