Kupujemy alkohol... Co mamy na półkach? Jakieś Bolsy, Wyborowe (nie, nie tego szmelcu nie chce), Zawisza (a co to kurde jest??), ooo Finlandia żurawinowa (moja ulubiona, ale kurcze cena za pół litra od razu sprowadziła mój wzrok na kolejną pozycje na półce), Dębowa (za droga, ale wygląda super), o widzę coś co przykuwa moją uwagę... :o)
Wódeczka wybrana, Palace Vodka... Butelka ładna i ciekawa zakrętka... Nie będziemy mieć standardowych gorzałek...
No dobra... Teraz trudniejsza część wyboru... Winko... Przede mną wielka ściana win... włoskie, bułgarskie, francuskie, polskie, hiszpańskie... A ja nic nie znam... Wiem tylko żeby nie brać wytrawnych... Pół wytrawne będą najlepsze, mówił sprzedawca... Ok... Szukam półwytrawnych...
Biedny samochodzik... Przysiadł troszeczkę jak zapakowałem ten alkohol na tylne siedzenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz