Walentynki... Mówię do swojej połówki żeby przyjechała do mnie z samego rana (co najmniej o 7:00) żeby jechać na Jezuicką i zaklepać termin ślubu w drugim USC z ładniejszą salą... Ale mnie zbyła, że na pewno zdążymy... Jest godzina 8:20, wchodzimy do USC na Jezuickiej... Jedyne co widzimy to 10 metrową kolejka par chcących ślub tego samego dnia co my... Zaczynam być troszeczkę wściekły, że moja przyszła żoneczka nie słucha co się do niej mówi... Chyba nie wybaczę jej tego do końca życia :o>... No powiedzmy że może kiedyś jej wybaczę :o)

Kolejna sprawa do załatwienia... Obrączki...
Jedziemy do jubilera... Od już ponad roku jesteśmy zdecydowani na jeden typ obrączek... Wiemy nawet gdzie je sprzedają... Zresztą przy każdej możliwej okazji chodziliśmy je oglądać... Dobrze że oboje nie znosimy żółtego złota :o) ...

Wybraliśmy takie jak na obrazku obok... Za dwa tygodnie odbiór, więc czekam z niecierpliwością... Ups, przepraszam... CZEKAMY z niecierpliwością :o)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz